…
Nie bój się mnie, nie użalaj się nade mną. Nie potrzebuję miłosierdzia. Tak jej powiedział, a ona tylko oczy jego wyobraziła sobie. Od pewnego czasu Ona uczuć pozbawiona, rozterki w niej i zakłopotanie, bo chciałaby decyzje podjąć, a nie potrafi. Na straty siebie spisała, świat cały też. W sobie zakochana, a miłości nie zna. Zastanawia się, ale słowa niedobrane nie układają się w zdania. Nic nie wypływa z jej ust. Słucha tylko co mówią i nie myśli o niczym, choć w głowie szum morza bezdennego o milionach liter. Słyszała też “nie wypalaj się”. A przecież ona już dawno płomień zgasiła krwią i łzami o smaku czekolady. Noce bezmyślne, przy blasku świecy, gdy czas płynie wolniej, gdy na sen ochoty brak.
Ona chciałaby zostać porwana. Bez zbędnych ckliwości, brutalnie, bez namysłu. Porwanie przez mężczyznę. Bez białego konia, bez zbroi, bez włosów blond szlachetnie spływających na czoło. Bez wielkich słów, ale na zawsze. Związek wymarzony z domem z żetonami, bo z nią jak z żadnym innym człowiekiem życia doświadczyć masz szansę. Ona wolności potrzebuje, bo z wolności się zrodziła.
Zakładniczka emocji niepokornych, co wokół niej zasiane. Niech to szlag, mówi do siebie, nad papierosem o duszy pomiętej.
marzec 31, 2008 @ 10:50 am
Nieznam uczuc powiedziala bez zastanowienia. Jakto? Jego prostacki umysl nie mogl sobie tego poukladac. On ktory tylko z tym uczuciem zyje. Towarzyszka jego najblizsza Smierci, ktora opiekuje sie nad nim, i na koncu zardzewialej kosy karmi go podstepnie tym tez wlasnie uczuciem. Jak kroplowka do potrzymywania zycia, szepce mu do ucha,to nic,nic, nic sie nie stalo. Tyle razy probowal ja oszukac, uciec od tego wszystkiego. Lecz te szare, stare kosci z czarnymi oczodolami,w ktorych pali sie jasno niebieski plomien,niedadza sie tak latwo puscic kantem. Nigdy nie pomyslal by, ze to ona wlasnie zostanie jego Gabrielem, Aniolem Strozem. Towarzyszka,ktora czowa nad nim jak drapieznik. Pielegnuje go jak farmer cielaki. Tylko po to bo chce sie nazrec dojzalego miesa.
Brak polskiej klawiatury. Sorki.